Blog > Komentarze do wpisu
Volbeat - Seal the deal & let's boogie

volbeat - std&lb

Gatunek: hard rock
Kraj pochodzenia: Dania
Rok wydania: 2016
Wytwórnia: Universal

Volbeat kupił mnie dawno temu płytą Rock the rebel / Metal the devil. Od tamtego czasu wiernie śledzę poczynania Duńczyków, chociaż moje zainteresowanie trochę zmalało z biegiem lat. Nie da się ukryć, że chłopaki mają smykałkę do pisania fajnych rockowych numerów, ale konsekwentne obracanie się przez dekadę w tym samym muzycznym kołowrotku nie pomogło im utrzymać mojej ekscytacji. Po poprzednim albumie, Outlaw gentlemen & shady ladies, promowanym niemal Nickelbackowym singlem, pomyślałem, że ich formuła się wyczerpała i może pora przestać zawracać sobie nimi głowę. Ostatecznie jednak sięgnąłem po ich premierowy krążek Seal the deal & let’s boogie z nadzieją na słuszną porcję rozrywkowego grania, którą wcześniej skutecznie zdeptała Lacuna Coil  (patrz poprzedni post).

Oczywiście, jeśli chodzi o muzyczną formułę, nic się tu nie zmieniło względem dotychczasowej twórczości Volbeat. Włączając ich płytę nie ma co liczyć na eksplorację nowych obszarów sztuki. Zasadniczo problem sprowadza się więc do pytania, czy udało im się napisać wystarczająco dużo naprawdę dobrych melodii, riffów i refrenów, żeby udźwignęły kilkadziesiąt minut materiału. Żeby dłużej nie budować suspensu – STD&LB triumfuje na tym polu bez dwóch zdań.

Już pierwszym kawałkiem - zadziornie i potężnie brzmiącym Devil’s bleeding crown, panowie strzelają piękną bramkę. Elegancki, zdradzający pewne heavymetalowe inklinacje riff, potężna, stadionowa rytmika i markowe wokale, gdzieś spomiędzy Hetfielda i Presleya działają perfekcyjnie. W podobnych klimatach utrzymany jest ognisty, rozpędzony utwór tytułowy i kończący album, nieco mroczniejszy The Loa’s crossroads. Z drugiej strony, jak zwykle, otrzymujemy garść bardziej radiowych numerów, z partiami akustyków, rockowymi wiosłami, bardziej wyluzowaną pracą garów i zaraźliwymi refrenami, jak Marie Laveau, For evigt (gdzie znów pojawia się świetny Johan Olsen z Magtens Korridorer) czy Goodbye forever. Ten ostatni ma tak dobre linie melodyczne, że aż trudno mi w to uwierzyć, a wisienkę na torcie stanowi wkomponowany w jego końcówkę gospel.

Seal the deal & let’s boogie trwa ponad pięćdziesiąt minut i niestety Poulsenowi i spółce nie udało się wypełnić go w stu procentach tak udaną muzyką. Po efektownym wstępie, w okolicach Let it burn, materiał robi się wtórny, a utwory nijakie, zwłaszcza w porównaniu z tymi najlepszymi. Kilka z nich jest po prostu niepotrzebnych. Amerykański, knajpiany rock Black rose z gościnnym udziałem Danko Jonesa, jak również młodzieżowy punk Rebound (cover Teenage Bottlerocket) nie do końca do mnie przemawiają. Na szczęście na etapie Mary Jane Kelly duński szesnastokołowiec wraca na autostradę i nie traci tempa aż do ostatniej minuty. Zdecydowanie na plus działa tu kompozycja albumu. Volbeat nie wystrzeliwuje całej amunicji w pierwszych minutach, dzięki czemu jego słabsze partie nikną oflankowane naprawdę mocnym materiałem.

Wychodzi na to, że Duńczykom udaje się co drugie wydawnictwo. Nie jestem fanem Guitar gangsters and cadillac blood, za to Beyond hell, above heaven miał sporo mocnych momentów. Podobnie premierowy krążek doskonale sprawdza się jako rehabilitacja po miałkich Outlawach. Jeśli chodzi o niewymagającego, soczystego, imprezowego hard rocka z lekkimi ukłonami w stronę klasycznego heavy metalu, trudno o lepszy wybór niż Seal the deal & let’s boogie. Cel  na przyszłość – złapać chłopaków na jakimś koncercie. Zabawa musi być genialna.

Ocena: 8/10

Oficjalny clip do Devil's bleeding crown

sobota, 25 czerwca 2016, namtar_of_irkalla

Polecane wpisy

  • Steel Drunk - Vendetta

    Gatunek: hard rock Kraj: Polska Rok wydania: 2015 Wytwórnia: self-released Parę tygodni temu, pocztą pantoflową, trafił w moje ręce debiutancki materiał&

  • Baroness - Purple

    Gatunek: hard rock Kraj pochodzenia: USA Rok wydania: 2015 Wytwórnia: Abraxan Hymns Dla mnie Baroness od początku istnienia pozostawali w cieniu Mastodo

  • Witchcraft - Nucleus

    Gatunek: doom metal / hard rock Kraj pochodzenia: Szwecja Rok wydania: 2016 Wytwórnia: Nuclear Blast Parę lat temu, na fali occult rocka w stylu lat 70.,

  • Weyes Blood – Titanic Rising

    Najnowszy album Natalii Mering „Titanic Rising” zebrał znakomite recenzje. Jest to objawienie tego sezonu, ale warto w tym miejscu napomknąć, że pop

  • The Prodigy – No Tourists

    Ta płyta chyba już zawsze będzie mi się kojarzyła ze śmiercią Keitha Flinta. Jeszcze parę miesięcy temu, gdy ukazał się album „No Tourists” nic nie

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/08/27 11:21:42
No cóż czuję się zachęcony do tego albumu
-
2017/10/23 09:38:28
Super ! Podoba mi się ten klimat zawarty na płycie. Warto właśnie sobie posłuchać czegoś nowego.