Blog > Komentarze do wpisu
Lacuna Coil - Delirium

lacuna coil - Delirium

Gatunek:  metalcore
Kraj pochodzenia: Włochy
Rok wydania: 2016
Wytwórnia: Century Media

Straciłem kontakt z dokonaniami Lacuna Coil w okolicach Unleashed Memories, czyli piętnaście lat temu. Zachęcony pozytywną opinią znalezioną gdzieś w internecie, a czując chwilowy niedosyt niewymagającego, przebojowego, dobrze wyprodukowanego pop metalu, postanowiłem sięgnąć po nowe dzieło Włochów.

Poważny błąd. Nie spodziewałem się, że ich muzyka na przestrzeni lat przeistoczyła się z czegoś na kształt gotyku w stylu ówczesnych krążków Paradise Lost, w czystej wody plastikowy metalcore. Do pewnego stopnia toleruję takie granie, a niektóre rzeczy wręcz mi się podobają, więc mimo pierwszego szoku podszedłem do Delirium z optymizmem. Niestety, okazało się, że nie mogłem liczyć na nic poza ewentualnym bólem głowy. Pierwszy numer dobrze reprezentuje charakter materiału i właściwie wyczerpuje temat. Otwiera go wściekły deathcore’owy ryk, po którym wchodzi podbity basem rodem z Korna, tłuczony gniewnie na jednym progu riff (o ile w ogóle można to tak nazwać), wtórujący toczącemu się jak walec, standardowemu, przewidywalnemu biciu bębna basowego. Wokalnie w zwrotkach pierwsze skrzypce gra Andrea Ferro, frazujący, ku memu zaskoczeniu, z grubsza jak Max Cavalera w Rootsach. Zupełnie inaczej kojarzył mi się jego niegdysiejszy wkład w styl Lacuna Coil. Cristina Scabbia w sporej części piosenek zajmuje miejsce za mikrofonem głównie w refrenach.

Wokalistka, będąca jak wiadomo twarzą kapeli i najbardziej rozpoznawalnym elementem jej brzmienia, sprawia się poprawnie, kiedy już dochodzi do głosu. Jej linie są w miarę ładne, ale nie zostają na długo w pamięci. Plus, oczywiście, co chwile kontrują je beznadziejne, monotonne wrzaski Ferro. Gdzież jest choćby melodyka Purify, który prawdopodobnie byłbym w stanie zanucić wyrwany ze snu o czwartej nad ranem? Jedyną (relatywnie) jasną stroną wydawnictwa jest numer tytułowy. Opatrzony charakterystycznym motywem elektronicznym oraz prostym i chwytliwym refrenem nie najgorzej nadaje się na samochodową składankę.

Po latach słuchania metalu intuicja pozwala mi w miarę skutecznie unikać podobnych potworków. Dzięki temu, że tym razem mój radar zawiódł, mogę z czystym sumieniem skreślić aktualne dokonania Lacuna Coil z listy moich muzycznych zainteresowań. Polecam omijać Delirium szerokim łukiem.

Ocena: 2/10

Delirium w youtube

czwartek, 23 czerwca 2016, namtar_of_irkalla

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/12/06 20:01:09
Ja także jestem rozczarowana albumem. Na początku słuchania wydawał się strawny, ale im dalej w las tym gorzej...

Pozdrawiam, Namuzowani.blog.onet.pl
-
2017/10/20 09:17:16
Jak dla mnie to te utwory to takie dosłowne delirium. Mega Czysta Energia i płynąca puenta z tych utworów, jestem pod wrażeniem.
-
2018/01/22 12:42:37
Świetna płyta, do teraz w aucie cały czas słucham! Uwielbiam wracać naprawdę ;)
_______________
Tropic