Blog > Komentarze do wpisu
Steel Drunk - Vendetta

Steel Drunk - Vendetta

Gatunek: hard rock
Kraj: Polska
Rok wydania: 2015
Wytwórnia: self-released

Parę tygodni temu, pocztą pantoflową, trafił w moje ręce debiutancki materiał Steel Drunk. Jako wychowanek, częściowo przynajmniej, bydgoskiej sceny muzycznej, z zainteresowaniem zapuściłem Vendettę, aby przekonać się co piszczy w trawie, w której za moich czasów hasały ekipy Chainsaw, None czy Art of Illusion. Otóż chłopaki z podniesionym czołem kontynuują tradycję zapoczątkowaną nad Wisłą dekady temu przez TSA – łoją zadziornego hard rocka, zakorzenionego w imprezowej klasyce, kontestując przy tym społeczne i polityczne status quo, wygrażając odwiecznym „im” zakutą w motocyklową rękawiczkę pięścią.

Już pierwsze nuty Machiny nienawiści ślą ukłony klasykom, ruszając z riffu, w którym odbijają się odległe echa choćby Rat bat blue. Konotacje takie przewijają się w zagrywkach przez cały właściwie czas trwania EPki, od momentu jednak, w którym do głosu dochodzą gary i piosenka otwierająca wchodzi na wyższe obroty, staje się jasne, że jest to bardziej współczesna zabawa, oparta o trochę nowsze rozwiązania, zamiast bluesowych zdradzająca raczej heavy metalowe inklinacje. Praca wiosła w irowatym Zobaczyć więcej daje temu pierwszy piękny dowód, zaś tytułowy numer, otwarty złowrogim „ugh!” zawiera krótkie wstawki podwójnej stopy i fajny refren, podskórnie kojarzący mi się ze starą Metalliką. W pozostałych numerach Steel Drunk utrzymuje tempo, mieszając AC/DC z Judasami w kroczącym Marszu głupców i TSA z Motörheadowskim rock‘n’rollem w pędzącym Wyścigu z samym sobą i bujającym Zewie krwi.

Instrumentalnie Vendetta to solidne granie. Co do zasady bezpardonowo jedzie naprzód na mocnych, wpadających w ucho riffach i solidnej grze sekcji, serwując raz po raz żywiołowe leady, a jednak, w tej dość prostolinijnej formule, chłopaki od czasu do czasu znajdują miejsce na interesujące kompozycyjne sztuczki. Vendetta około połowy trzeciej minuty wpuszcza na pierwszy plan brzdąkającą jazzowo basówkę, natomiast Wyścig z samym sobą zalicza niemalże breakdown, który zamiata pole przed piękną, ognistą solóweczką.

Wprawdzie dotychczas nie szczędziłem Steel Drunkom pochwał, ale niestety, że się tak wyrażę, jest jedno „ale”, które kładzie się cieniem na odbiorze tego materiału. Składam je na karb mojego wieku i trochę innego stosunku do rzeczywistości, niż ten, który miałem w czasach liceum. Rzecz w tym, że dość ciężko słucha mi się Vendetty, ze względu na jej warstwę wokalną, a dokładniej rzecz ujmując – liryczną. Taka jest dola kapel śpiewających w rodzimym języku, że muszą mieć albo wybitnie dobre teksty (co ma miejsce rzadziej), albo gardłowego o wybitnie plugawej dykcji (częstszy przypadek), żebym był w stanie je łyknąć. Typowo rockowy jadłospis, czyli imprezy i cycki, tudzież młodzieńczy bunt przeciwko „nim”, zaserwowany w języku, który dociera do mnie na zupełnie innym poziomie percepcji, niż, dajmy na to, angielski, potrafi mocno obniżyć moją radość z obcowania z muzyką. Podobna sytuacja niestety ma miejsce tutaj. Szkoda, bo głos Tomka Czyżewskiego prezentuje się całkiem przekonująco, a pewne niedostatki techniczne nadają numerom tak potrzebnej chropawości i autentyzmu. Jego partie kojarzą mi się z dokonaniami Marka Piekarczyka w szybszych numerach z wczesnych płyt TSA (ich liryki, nota bene, również zazwyczaj mi nie leżały).

Podsumowując, Vendetta jest fajnym wstępem i prezentacją możliwości tej młodej kapeli. Została nagrana z pełnym profesjonalizmem i z powodzeniem mogłaby zagościć w czyimś samochodowym odtwarzaczu, do którego, zaraz obok suto zakrapianych klubowych koncertów, wydaje się być stworzona. W zasadzie nie ma na niej ani jednego kiepskiego numeru, jeśli nie brać pod uwagę mojego filologicznego zrzędzenia. Czy chciałbym więc, aby Steel Drunk przerzucili się na angielszczyznę? Podejrzewam, że to odarłoby ich muzykę z części charakteru, więc zamiast tego, po prostu życzyłbym sobie, aby na przyszłość poukładali doroślejsze liryki. Nie jest to odkrywcza sztuka, ale światu, zdominowanemu przez delikwentów w rurkach powyżej kostki i przykrótkich marynarkach, potrzeba bezpretensjonalnego, porządnego, wkurwionego hard rocka. Dlatego będę chłopakom kibicował.

Ocena: 6/10

profil bandcamp zespołu

środa, 02 marca 2016, namtar_of_irkalla

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: