Blog > Komentarze do wpisu
Crystal Viper - Legends

Crystal Viper - Legends

Gatunek: power metal
Kraj pochodzenia: Polska
Rok wydania: 2010
Wytwórnia: AFM Records

Od kilku dni w moim odtwarzaczu gości nowy krążek Crystal Viper. Muszę przyznać, iż przy okazji owego wydawnictwa pierwszy raz zetknąłem się z ich muzyką. Jakiś czas temu mialem co prawda okazję usłyszeć pojedyncze kawałki polskich powerowców z Katowic, ale dopiero po konfrontacji z Legends mogę powiedzieć, że rzeczywiście zapoznałem się z tym, co kapela ta ma do zaoferowania. A ma niemało, całkiem zresztą przyzwoitego grania, kojarzącego się nieco z dokonaniami Szwedów z Hammerfall. O ile muzyka tych ostatnich jakoś nie bardzo do mnie trafia, o tyle płytka Crystal Viper zadziwiająco dobrze mi wchodzi.

Zawsze miałem sentyment do dobrych melodii, a tych na Legends jest naprawdę dużo. Wystarczy włączyć Ghost Ship, żeby zrozumieć o co chodzi – osobiście już po pierwszym przesłuchaniu nie mogłem sie uwolnić od refrenu. Takiej czystej wody przebojowości jest na albumie bardzo dużo. Secret of the black water i nieco bardziej galopujący Blood of the heroes to heavy metalowe samograje, których potencjał imprezowo – koncertowy jest niezaprzeczalny, a pozostałe numery nie ustępują im ani o krok. Nie da się nie zauważyć, iż jest to muzyka jak najbardziej stereotypowa i sztampowa, ale właśnie na tym polega jej siła. Słychać, że Crystal Viper skupiają się na graniu tego, co wychodzi im najlepiej i co kochają, bez zbędnego kombinowania, które jedynie rozcieńczyłoby ostateczną formę albumu. Duch Manowar, Virgin Steele, Warlock, a także młodszych zespołów, jak wspomniany Hammerfall i jemu podobne po prostu bije od tego wydawnictwa.

Na odrębny akapit zasługuje kwestia wokalistki Crystal Viper. Nie da się ukryć, iż obecność Marty Gabriel w składzie kapeli jest olbrzymim atutem (skojarzenia z Doro są jednak nieuniknione), a prezentowane przez nią skala i „kop” imponują od pierwszych sekund Legends. Chyba najlepiej słychać to we wspomnianym wcześniej pirackim hymnie Ghost ship, który  bardzo dużo zyskuje na jej umiejętności przechodzenia z niższych do wysokich rejestrów. Niestety jest jedno poważne „ale” – akcent  pani Marty jest, oględnie mówiąc, nie najlepszy. Kiedy w pewnym momencie skonfrontowałem to, co usłyszałem w Ghost ship z tekstami w książeczce płyty, nie mogłem się nadziwić radosnej interpretacji angielskiej wymowy. Najbardziej jednak cierpi na tym jedyna na krążku ballada – Sydonia Bork. Za każdym razem poważnie mi to zgrzyta, zwłaszcza że barwa głosu wokalistki oraz wspomniane już umiejętności naprawdę robią wrażenie.

Można oczywiście czepiać się wtórności tej muzyki, ale wolę traktować to jako swoisty hołd złożony sztuce, która w dzisiejszych czasach powoli odchodzi do lamusa. Na pewno fakt, że Legends tak mi podchodzi, jest częściowo wynikiem sentymentu z dawnych lat, jakim darzę ten konkretny gatunek ekstremalnego grania. Tak czy inaczej, polecam płytę Crystal Viper ze względu na ilość wyjątkowo chwytliwych kawałków, dużą dawkę bitewnego wigoru oraz doskonały przykład na to, że mocny, damski wokal w power metalu bywa prawdziwym strzałem w dziesiątkę.

Ocena: 8/10

Profil Youtube

sobota, 11 grudnia 2010, namtar_of_irkalla

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: